Wpadka dealera

haker

Handlować w sieci można wszystkim. I to dosłownie wszystkim, od śrubek, elektroniki, używanej bielizny, po broń czy…narkotyki. Dwóch ostatnich produktów nie znajdziemy jednak na portalach typu Allegro czy ebay, a na tzw. Silk Road, czyli jedwabnym szlaku, giełdzie działającej tylko i wyłącznie w sieci TOR, nazywanej również „narkotywkowym Amazon.com”. Wszelkie transakcje dokonywane są tam za pomocą kryptowaluty Bitcoint, która jest nie do namierzenia. Artykuł ten w żaden sposób ma nie zachęcać do nielegalnych transakcji, ma być jedynie przestrogą, że nie zawsze wiemy, kto siedzi po drugiej stronie monitora.

Sprawa dotyczyła jednego z najbardziej skutecznych sprzedawców ww. jedwabnego szlaku, Matthew Jonesa. Wpadł, gdyż pomimo zachowania wszelkich środków ostrożności podał swój nr telefonu wraz z numerem rachunku dla działającego pod przykrywką agenta DEA, czyli wydziału policji zajmujące się narkotykami.

Jak jednak zaczęła się „kariera” tego mężczyzny, działającego pod pseudonimem Callgirl? Swoją pracę zaczynał jako inżynier w firmie Data Paradigm, która obsługiwała procesy biznesowe. Pewnego dnia, zapewne znudzony swoją legalną pracą, postanowił założyć konto sprzedawcy na Silk Road, gdzie sprzedawał m.in. hydrokodon czy oksykodon.

Mimo, że stawał się coraz bardziej popularny, popełnił kilka wpadek:

  • agent DEA, pracujący pod przykryciem, założył konto na Silk Road i dokonał kilku transakcji ze strony Callgirl, na łączną kwotę kilku tysięcy dolarów. Otrzymane przesyłki były poddane analizie – wszystkie listy wysłane były w tych samych kopertach, a sam towar – w tych samych plastikowych woreczkach. Przesyłki wysyłane były także z tego samego urzędu pocztowego,
  • Callgirl podał agentowi nr telefonu do kontaktu w sprawie sprzedaży BTC oraz nr rachunku – oba należące do sprzedającego,
  • sprzedający dał się sfotografować podczas kupna opłaty pocztowej w automacie, zdjęcie to zgadzało się z tym z Facebooka,
  • jednorazowy numer pozwolił na identyfikację nazwy urządzenia, konta użytkownika, czy adresów IP używanych przez Matthew Jonesa,
  • sprawdzono także Amazon pod kątem użytkownika o nazwisku Jones i odkryto, że jest taki, i że kupuje właśnie te same koperty i plastikowe woreczki,

Opisany wyżej przypadek niech skłoni do refleksji – czy oby na pewno jesteśmy anonimowi w sieci?

Tagi: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *