Wakacyjne cenowe okazje
Lip22

Wakacyjne cenowe okazje

Sezon wakacyjny ruszył pełną parą. Nie wszyscy jednak w tym czasie wypoczywają. Okres urlopowy to żniwa dla internetowych oszustów, którzy tworzą fałszywe oferty niedrogich do wynajęcia pokoi w popularnych ośrodkach wypoczynkowych nad morzem. A skoro Polacy kochają cenowe okazje i mimo kapryśnej aury wciąż wybierają Bałtyk jako destynację wakacyjnej podróży, chętnych na pewno nie zabraknie. Sukces takiego oszukańczego przedsięwzięcia murowany. Niestety. Jak donosi Onet.pl, policjanci z Otwocka zajmują się sprawą fałszywej oferty wynajmu apartamentów zlokalizowanych w Kołobrzegu. Ogłoszenie zamieszczone na stronie apartamentykolobrzeg.org. jest rzeczywiście niezwykle atrakcyjne, bo domniemany apartament położony jest w bezpośrednim sąsiedztwie nadmorskiej plaży i parku nadmorskiego, niedaleko od centrum miasta, latarni morskiej i molo, z dostępem do boisk i placu zabaw. Cena również wabi, bo za apartament o powierzchni np. 70 metrów kwadratowych trzeba zapłacić 270 złotych, czytamy na Onet.pl. Niestety, ta wydawać by się mogło idealna oferta to zwykłe oszustwo. Próżno szukać w całym Kołobrzegu oferowanych apartamentów. Jednak chętnych na takie cenowe okazje wciąż nie brakuje. Spragnienie odpoczynku Polacy szukają atrakcyjnych ofert, by wakacyjny wyjazd całkowicie nie spustoszył ich portfela. W tym wypadku jednak ogłoszenie nie tylko czyści portfel, ale także mąci spokój. Po wpłaceniu zaliczki za rzekomy apartament, po „właścicielach” apartamentów ginie wszelki ślad. Wówczas pozostaje jedynie poinformować policję, by ta mogła podjąć walkę z nieuczciwym oferentem. Według ustaleń otwockich policjantów, liczba oszukanych wynosi już 185 osób, a suma wpłaconych zaliczek to około 200 tysięcy złotych. Policjanci podejmują działania w celu wykrycia oszusta. Wiadomo, że oferta istnieje na stronie od 29 czerwca bieżącego roku. Póki co zablokowano konto bankowe, na które trafiały wpłacone zaliczki. Podana strona internetowa nadal istnieje, wkrótce ma zostać usunięta, informuje Onet. Ta sytuacja to ostrzeżenie dla wszystkich tych, którzy niestrudzenie poszukują cenowych okazji w gąszczu internetowych ofert. Pamiętajmy, że nie ma nic za darmo. Taka nazbyt atrakcyjna oferta powinna od razu wzbudzić naszą czujność. Poszukując wakacyjnego wypoczynku, warto poczytać informacje i fora internetowe dotyczące proponowanego miejsca noclegowego. Zajmie to trochę czasu, ale pozwoli uchronić przed popełnieniem tego kosztownego błędu. Wybierajmy internetowe oferty z głową na karku, a nie w...

Czytaj dalej
Wpadka dealera
Sie12

Wpadka dealera

Handlować w sieci można wszystkim. I to dosłownie wszystkim, od śrubek, elektroniki, używanej bielizny, po broń czy…narkotyki. Dwóch ostatnich produktów nie znajdziemy jednak na portalach typu Allegro czy ebay, a na tzw. Silk Road, czyli jedwabnym szlaku, giełdzie działającej tylko i wyłącznie w sieci TOR, nazywanej również „narkotywkowym Amazon.com”. Wszelkie transakcje dokonywane są tam za pomocą kryptowaluty Bitcoint, która jest nie do namierzenia. Artykuł ten w żaden sposób ma nie zachęcać do nielegalnych transakcji, ma być jedynie przestrogą, że nie zawsze wiemy, kto siedzi po drugiej stronie monitora. Sprawa dotyczyła jednego z najbardziej skutecznych sprzedawców ww. jedwabnego szlaku, Matthew Jonesa. Wpadł, gdyż pomimo zachowania wszelkich środków ostrożności podał swój nr telefonu wraz z numerem rachunku dla działającego pod przykrywką agenta DEA, czyli wydziału policji zajmujące się narkotykami. Jak jednak zaczęła się „kariera” tego mężczyzny, działającego pod pseudonimem Callgirl? Swoją pracę zaczynał jako inżynier w firmie Data Paradigm, która obsługiwała procesy biznesowe. Pewnego dnia, zapewne znudzony swoją legalną pracą, postanowił założyć konto sprzedawcy na Silk Road, gdzie sprzedawał m.in. hydrokodon czy oksykodon. Mimo, że stawał się coraz bardziej popularny, popełnił kilka wpadek: agent DEA, pracujący pod przykryciem, założył konto na Silk Road i dokonał kilku transakcji ze strony Callgirl, na łączną kwotę kilku tysięcy dolarów. Otrzymane przesyłki były poddane analizie – wszystkie listy wysłane były w tych samych kopertach, a sam towar – w tych samych plastikowych woreczkach. Przesyłki wysyłane były także z tego samego urzędu pocztowego, Callgirl podał agentowi nr telefonu do kontaktu w sprawie sprzedaży BTC oraz nr rachunku – oba należące do sprzedającego, sprzedający dał się sfotografować podczas kupna opłaty pocztowej w automacie, zdjęcie to zgadzało się z tym z Facebooka, jednorazowy numer pozwolił na identyfikację nazwy urządzenia, konta użytkownika, czy adresów IP używanych przez Matthew Jonesa, sprawdzono także Amazon pod kątem użytkownika o nazwisku Jones i odkryto, że jest taki, i że kupuje właśnie te same koperty i plastikowe woreczki, Opisany wyżej przypadek niech skłoni do refleksji – czy oby na pewno jesteśmy anonimowi w...

Czytaj dalej
Uwaga na maile dotyczące Bitcoinów
Sty22

Uwaga na maile dotyczące Bitcoinów

Phishing jest jedną z form wyłudzenia danych służących do logowania, takich jak login i hasło, na chociażby konta bankowe. Sposoby wyłudzenia są rozmaite, ale w większości są to maile wysyłane rzekomo np. przez banki, które proszą o potwierdzenie swoich danych do logowania, gdyż chcą uwiarygodnić konto, a wszystko to w ramach dbania o bezpieczeństwo kont swoich klientów. Niektórzy nabierają się na to, nie zwracając uwagi na fakt, iż podany link nie zaczyna się od https, czyli połączenie nie jest szyfrowane, albo w nazwie banku podanego w adresie strony występuje literówka. Nie da się ukryć, że niektóre takie próby są starannie przygotowywane i czasami ciężko jest odróżnić wygląd faktycznego maila z banku od tego fałszywego. Zdarza się, że nawet kolorystyka czy logo są takie same. Raz jeszcze – diabeł tkwi w szczegółach. Jakiś czas temu jeden z użytkowników portalu Reddit, o czym informuje serwis niebezpiecznik.pl, dostał maila, który zainteresował go na tyle, że postanowił się nim podzielić z innymi użytkownikami Reddit-a. Mail ten dotyczył prośby o odzyskanie ponad 30 Bitcoinów znajdujących się w portfelu. Nadawcą tej wiadomości jest niejaki Erwann Genson, który opisuje, że zrobił tak, jak mu odbiorca (czyli nasz David) polecił, ale nadal ma problem z zaimportowaniem prywatnego klucza do portfela, na którym ma znajdować się 30.28020001 Bitcoinów. Dodatkowo Erwann dziękuję za pomoc, którą rzekomo zaoferował nasz odbiorca, i przekazuje link do portfela z hasłem. Jeśli odbiorcy udałoby się zalogować, Genson prosi o przesłanie Bitcoinów na podany klucz. Link podany w mailu kieruje nas do pliku ZIP, gdzie znajdziemy folder „Backup” zawierający tajemnicze 3 pliki: bitcoinqt.png (zrzut ekranu pokazujący wspomniany wyżej portfel wraz z zawartością 30 Bitcoinów), Password.txt.lnk oraz wallet.dat (plik portfela). Po wyświetleniu również plików ukrytych pojawia się jeszcze jeden: Password.txt o wadze 400 kb. Link Password.txt.lnk to nic innego jak link uruchamiający Password.txt, czyli plik wykonywalny, którego linijka brzmi: C:\Windows\System32\cmd.exe /c password.txt. Jak donosi niebezpiecznik.pl, plik txt nie jest za dobrze wykrywany przez antywirusy. Na razie nie wiadomo co robi, oprócz tego, że uzyskuje połączenie z serwerem 93.174.90.67. Morał z tej historii jest taki – jeśli otrzymujemy maila z prośbą o potwierdzenie danych wrażliwych, takich jak dane do logowania do banku, konta, poczty e-mail czy gdziekolwiek indziej, lub też z prośbą o pomoc od nieznanych nam osób – zachowajmy czujność, ostrożność oraz zdrowy...

Czytaj dalej
Wezwanie od UKE
Sty08

Wezwanie od UKE

22 marca 2013 roku zaczęła obowiązywać znowelizowana ustawa Prawa Telekomunikacyjnego mówiąca o tym, że każdy właściciel serwisu www, w tym e-sklepu, korzystającego z obsługi cookies musi o tym poinformować osoby, które ów serwis odwiedzają. O ile samo umieszczenie odpowiedniej informacji było proste, np. za pomocą odpowiedniego skryptu, o tyle wyskakująca informacja o korzystaniu przez serwis z ciasteczek potrafiła drażnić. W grudniu 2013 roku Urząd Komunikacji Elektronicznej zaczął otrzymywać pierwsze zgłoszenia o niepokojącym fakcie. Otóż ww. właściciele zaczęli otrzymywać, rzekomo od UKE, pisma wzywające do zapłaty grzywny wynikającej z niedostosowania się do ustawy Prawa Telekomunikacyjnego, a co za tym idzie, do dyrektywy Unii Europejskiej nr 2009/136/WE. Pismo, które jak stwierdza samo UKE, jest fałszywe, i posiada datę 2 grudnia 2013 roku. Wzywa do zapłaty grzywny w wysokości 500 zł. W przypadku nie zapłacenia, wystawca grozi komorniczym ściągnięciem pieniędzy. Samo pismo posiada fałszywy adres Urzędu Komunikacji Elektronicznej, nieprawidłowa nazwa departamentu, a także – numer konta, na który należy dokonywać wpłaty. UKE posiada rachunek w Narodowym Banku Polskim, natomiast na wezwaniu widnieje nr BZ WBK. UKE apeluje również, aby każdą taką próbę wyłudzenia pieniędzy zgłaszać na Policję. Jakiś czas po umieszczeniu artykułu na powyższy temat w serwisie niebezpiecznik.pl pojawiła się w komentarzach odpowiedź osoby o nicku „Giacomo”, który prawdopodobnie był twórcą tego przekrętu. W swojej wypowiedzi odnosi się on do wad całego pomysłu. Dlaczego zdecydował się na odpowiedź? Jak twierdzi: „Bo ktoś z 2giej strony barykady potrzebował dowodu, że bez problemu można kreować rzeczywistość. To ja, a państwo w sensie władze? No właśnie… „ Przyznaje również, że popełnił kilka błędów stylistycznych oraz niepotrzebnie podał nr konta karty prepaid BZ WBK. „Giacomo” wykorzystał cztery takie karty, każda posiadająca limit 3000 zł, czyli mógł zebrać łącznie 12 000 zł. Twierdził również, że karty te mają wadę, bo są blokowane „uczciwym ich posiadaczom, a co dopiero drobnym ciułaczom – przyszłej elicie kraju”. Dodał, że wezwania zostały wysłane 9 firmom, i że około 3 odpowiedziały na wezwanie, a reszta po prostu dostosowała się do dyrektywy unijnej. Nadmienił, że tak naprawdę o to mu chodziło, „edukacyjna część przyniosła efekt.” „Giacomo” wymienił także linki stron, do których porozsyłał wezwania. Na koniec pochwalił obywateli, UKE i BZ WBK za szybkość działania. Całość oszustwa podsumował: „Stojąc po tej czarnej stronie mogę sobie na to pozwolić bo kretynów nie brakuje i nie zabraknie i tak. Głupich nie sieją – oni kończą szkoły. Poziom jest niski to i ludzie...

Czytaj dalej
Lis22

UWAGA na TanieZakupy.pl

Aleksandra, młoda użytkowniczka internetu, otrzymała pod koniec kwietnia tego roku niepokojącego maila, po którym zbladła. Mail rozpoczynał się od słów: „Przypomnienie o płatności za zamówioną usługę premium Szanowna Pani (moje imię i nazwisko) (pełny adres) Serdecznie dziękujemy za zamówienie naszej płatnej usługi premium, świadczonej w ramach serwisu TanieZakupy.pl. Cieszymy się z faktu, iż nasza oferta spotkała się z Pani uznaniem, o czym świadczy fakt braku realizacji przez Panią prawa do odstąpienia od umowy w terminie pierwszych 10 dni od momentu jej zawarcia. W związku z powyższym jest nam niezmiernie miło, iż pozostanie Pani z nami na pełen okres świadczenia usługi.” Dalej była informacja, że dnia 30.09.2012 roku, o godzinie 23:37, korzystając komputera o podanym w mailu IP, została zawarta umowa dotycząca usługi premium w serwisie TanieZakupy.pl. Nasza bohaterka została poinformowana, że koszt takiej usługi wynosi 97 zł brutto i obejmuje roczny dostęp do treści premium ww. serwisu. Podane zostały następnie dane do wpłaty na firmę Digital Premium Limited w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i numerem konta bankowego w Polsce. Można by rzec, pierwszy mail był stricte informujący o opłacie zamówionego abonamentu. I tutaj Aleksandra zadała zasadnicze pytanie – skąd ten mail, skoro ani razy nie odwiedzała strony TanieZakupy.pl, a nawet o niej nie wiedziała? I co to jest za serwis? Odpowiadając na ostatnie pytanie, TanieZakupy.pl wyglądem przypomina porównywarkę cen jakich w sieci wiele. Zrobiona jest profesjonalnie, informuje o przecenach, wyprzedażach i promocjach. Jednak już pierwsze kliknięcie w jakiekolwiek pole przenosi nas do ekranu rejestracji, gdzie wymagane jest podanie swoich danych osobowych, łącznie z adresem czy datą urodzenia. Podczas rejestracji należy również zaakceptować regulami serwisu. Czytając pobieżnie można nie zauważyć jednego wpisu w regulaminie, który mówi: „Akceptacja niniejszego regulaminu skutkuje złożeniem wiążącej oferty zawarcia odpłatnej dwunastomiesięcznej umowy o świadczenie elektronicznej usługi premium, której całkowity koszt wynosi dziewięćdziesiąt siedem złotych (cena zawiera podatek od towarów i usług)”. Podchwytliwym jest fakt, że sama kwota została napisana słownie, aby nie rzucać się w oczy, tak samo zresztą jak pominięto skrót VAT. Jednym słowem – TanieZakupy.pl oferują usługę porównywania cen za kwotę 97 zł, kiedy na tak naprawdę tą kwotę możemy mieć za darmo, korzystając nie tylko z innych porównywarek jak Ceneo, ale i z samej wyszukiwarki internetowej. ANALIZA: Aleksandra napisała maila do serwisu z informacją, że nigdy nie wchodziła na ich stronę, pierwszy raz o niej słyszy i nigdy się tam nie rejestrowała. Odpowiedź, którą dostała, była odpowiedzią znaną już Internautom z serwisu Pobieraczek: „Jeżeli twierdzi Pani, że rejestracja nie została dokonana przez Panią, oznacza to, że jakaś inna osoba korzystając z Pani konta poczty elektronicznej, dokonała rejestracji w serwisie TanieZakupy.pl bez Pani wiedzy i zgody.” Serwis poradził również, żeby udowodnić że ktoś się...

Czytaj dalej
Paź05

Laptop od znikającego sprzedawcy

W kwietniu 2012 roku Damian, przeglądając Allegro w poszukiwaniu laptopa, wypatrzył aukcję, która od razu go zainteresowała. Przedmiotem aukcji był laptop marki ASUS X53SV I3, z dyskiem twardym 500 GB, pamięcią RAM 4GB, systemem operacyjnym Windows 7, programem antywirusowym Kaspersky Internet Security 2012, torbą do laptopa i myszą. Cena wydała się dla niego zachęcająca i wynosiła 1999 zł za całość. Przeglądając sposoby płatności odkrył, że sprzedawca ustawił przelew na konto jako jedyny sposób uregulowania należności. Damian, nie czekając zbyt długo, aż kto inny kupi tego laptopa, kupił go, a jako opcję zapłaty wybrał właśnie „płacę z Allegro PayU”, po czym udał się na pocztę w celu zrealizowania przelewu. Następnego dnia zdziwił się, kiedy na poczcie znalazł maila wysłanego od Allegro z informacją, że konto sprzedającego, od którego dzień wcześniej kupił laptopa, zostało zawieszone. Dokładna treść tego maila mówiła: „Informujemy, że byliśmy zmuszeni zawiesić konto Sprzedającego [nick sprzedającego], u którego w ostatnim czasie dokonał(a) Pan(i) zakupu. Zalecamy wstrzymanie się z wpłatą pieniędzy do czasu odblokowania konta Sprzedającego.” Wtedy Damian złapał się za głowę, gdyż właśnie dzień wcześniej zapłacił za towar. Zauważył też, że pomimo tego w opcjach dokonanych transakcji przy aukcji z laptopem widnieje informacja, że przelew został rozpoczęty, ale nie zakończony. Nie zwlekając napisał maila do Allegro z zapytaniem, jak mógłby odzyskać wpłacone już pieniądze na zawieszone konto sprzedającego. Na odpowiedź czekał cztery dni. W końcu przyszedł mail od Allegro wysłany automatycznie, informując go, że jego wpłata została przekazana na konto PayU sprzedającego. Tego samego dnia otrzymał również maila od pracownika Allegro z informacją, że jego transakcja ma status zakończonej, czyli innymi słowy – pracownik potwierdził, że nieuczciwy sprzedający otrzymał na swojego konto zapłatę. Poinstruował go również, że teraz wpłacone środki może zwrócić jedynie sprzedający. Analiza: Damian wielokrotnie próbował skontaktować się z nieuczciwym allegrowiczem, jednak bez skutku. Milczał zarówno telefon, jak i mail. Na koncie Allegro sprzedającego zaczęły się również masowo pojawiać negatywne komentarze od niezadowolonych allegrowiczów potwierdzając przypuszczenia Damiana, że miał do czynienia z czystym oszustwem. Nasz bohater odkrył również, że sprzedawca, już po fakcie, logował się kilkukrotnie na swoje konto. Za radą innych internautów Damian zgłosił sprawę na policję, a także złożył wniosek w Programie Ochrony Kupujących w Allegro, który został rozpatrzony pozytywnie. Aby dopełnił formalności musiał dostarczyć oryginał lub kopię potwierdzoną notarialnie dowodu wpłaty na konto bankowe sprzedającego. Na szczęscie dla niego, pomimo braku wykrycia oszusta, zapłacone wcześniej pieniądze odzyskał dzięki Programowi Ochrony Kupujących. Niech ta historia będzie przestrogą dla Allegrowiczów. Należy zawsze dokonywać zakupów u sprawdzonego sprzedawcy, który na swoim koncie ma już sprzedane towary oraz zdobył zaufanie innych klientów. To ostatnie zwłaszcza możemy sprawdzić po ilości pozytywnych komentarzy do danej aukcji, gdzie oceniany jest...

Czytaj dalej
Strona 1 z 3123