Handel online zniszczy stacjonarne sklepy

Od wielu lat handel online notuje rekordowe wzrosty. Odbywa się to nie tylko dzięki coraz bardziej napędzanej konsumpcji, ale też kosztem handlu tradycyjnego – coraz częściej zakupy robimy zdalnie. Wszyscy analitycy widzieli świetlaną przyszłość przed e-commerce, jednak pandemia koronawirusa sprawiła, że prognozy przestały być aktualne. E-handel rozwija się dużo szybciej, niż zakładano.

COVID-19 wywrócił do góry nogami mnóstwo aspektów naszej codzienności, był też (i nadal jest) czynnikiem odbijającym się na niemal każdym sektorze gospodarki. Mimo że raczej nikt nie ma dobrych skojarzeń ze słowem “pandemia”, dla niektórych branż okazała się ona okresem żniw. Tak jest chociażby z handlem online, notującym rekordy od kiedy wdrożono zasady społecznego dystansu.

Rozwój handlu internetowego to skutek uboczny obostrzeń związanych z pandemią. Szczególnie w okresie lockdownu zdalne zakupy stały się jedyną dostępną metodą nabywania towarów innych niż spożywcze. Zresztą – spożywka również z powodu COVID-19 zanotowała duże wzrosty w zakresie e-commerce.

Na zmianach wywołanych pandemią wygrały te firmy, które wcześniej dużo inwestowały w kanały sprzedaży i dystrybucji zdalnej. Najlepszym i najbardziej czytelnym przykładem jest amerykański gigant sprzedaży internetowej – Amazon. Gdy większość gospodarki kurczyła się z powodu COVID-19, firma Jeffa Bezosa rosła szybko jak nigdy dotąd, zwiększając zatrudnienie i usprawniając logistykę. Dobrze widać to na przykładzie tegorocznego Prime Day, czyli dwudniowego wydarzenia, w trakcie którego klienci Amazona otrzymują dostęp do mnóstwa promocji. W 2020 sprzedawcy działający w obrębie platformy Amazon zanotowali 60% wzrost obrotów w porównaniu z rokiem poprzednim.

Na drugim biegunie znaleźli się ci, którzy dotychczas omijali e-commerce szerokim łukiem, nastawiając się wyłącznie na sprzedaż w stacjonarnych punktach. W przypadku wielu tego typu firm konfrontacja z pandemiczną rzeczywistością skończyła się bankructwem.

Nasz rodzimy gigant e-commerce, Allegro, również notuje rekordowe wzrosty od kiedy został wprowadzony stan pandemii. Ruch na platformie jest ok. 20% większy niż rok temu.

E-commerce w Polsce

Zgodnie z danymi zebranymi przez Santander Bank Polska w 2019 udział e-commerce w polskim handlu online wyniósł 5,4%. Analitycy banku szacują, że w roku bieżącym będzie to już 8%. Globalnie te wzrosty są nawet większe. Prognozy dla handlu online w Stanach Zjednoczonych mówią o wzroście na poziomie aż 18%, a dla całego świata – 16,5%. W innych analizach (raport Global Ecommerce) prognozy dla Polski przebijają nawet te pułapy, ponieważ ma to być aż 26% w porównaniu do 2019 roku.

Oczywiście jest to efekt bieżącej sytuacji i trend ten nie utrzyma się, gdy warunki zostaną zmienione. Jednak analizy z rynku chińskiego pokazują, że po zluzowaniu obostrzeń w e-commerce pozostaje od 3-6% handlu przejętego w trakcie pandemii. COVID-19 przynosi więc trwałe zmiany na korzyść handlu online.

Pozostaje pytanie – czy w Polsce jest jeszcze miejsce na wzrosty w e-commerce? W internecie nie robi zakupów zaledwie 13% Polaków (badanie agnecji Zymetria), więc tak naprawdę niewielu więcej można przyciągnąć do internetowych kanałów. Za to można zachęcać już kupujących do coraz większych zakupów. Firmy sprzedające online są tego świadome i inwestują w doskonalenie swoich platform e-commerce, ogniskując się m.in. na coraz lepszym UX (user experience).

Tagi: , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.